Translate

Najnowszy film

Pomóż nam pojechać dalej :)

Klaudyna & Pablito

Klaudyna & Pablito

Kraje w których byliśmy:

Łączna liczba wyświetleń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Flag Counter

Obserwatorzy

Znajdź nas na Facebooku

Szukaj na tym blogu

czwartek, 29 sierpnia 2013
NOWY FILM:

W miejscowości Villa San Giovanni wsiedliśmy w pociąg, który od razu wjechał na prom. Promem przedostaliśmy się przez morze do miejscowości Messina na Sycylii, a dalej już pociąg pojechał do miasta Palermo. Tory kolejowe biegną wzdłuż północnego brzegu Sycylii, dość blisko morza. Widoki są rewelacyjne - plaże, morze, śródziemnomorska roślinność: palmy, oliwki, bananowce, cytryny i wiele innych :).

niedziela, 25 sierpnia 2013
NAJNOWSZY FILM:


W podróżowaniu stopem jedną z ciekawszych rzeczy jest to, że nigdy nie wiemy dokąd uda nam się dojechać i gdzie i w jakich warunkach będziemy spać, co wieczorem może okazać się trochę stresujące :)

Wyścig z czasem trwał. Po wielu przemyśleniach i początkowych planach postanowiliśmy odpuścić sobie kilka krajów i zobaczyć je innym razem. Mieliśmy dwa tygodnie żeby przejechać stopem z Berlina przez Rotterdam do Włoch na Sycylię do Trapani. Tak naprawdę "planując" podróż nie zdawaliśmy sobie sprawy z jakimi wielkimi odległościami będziemy mieć do czynienia. Ciężko w sumie nazwać planowaniem jedynie  zakupienie kilku biletów (Rzeszów - Berlin i Trapani - Rzeszów), jedzenia i wyruszenia bez jakiejkolwiek mapy - jak wiadomo sprzęt elektroniczny dość często zawodzi, co spotkało też i nas oczywiście.

Kierowcy, których spotykaliśmy na trasie trochę nas straszyli, że możemy nie dotrzeć na czas na Sycylię, co dało nam do myślenia, że należy się pośpieszyć :).
niedziela, 18 sierpnia 2013
NAJNOWSZY FILM:

Wieczorem w piątek znaleźliśmy się na stacji paliw 10 km od Wenecji. Kemping w tej miejscowości był oczywiście znowu *** gwiazdkowy więc po wieczornym, a właściwie już nocnym prawie dwugodzinnym spacerze, wróciliśmy na stację. Spotkaliśmy na niej Polaka z Lublina, który jechał dalej z transportem i trzy dziewczyny również z Polski. Tak jak my podrożowały na stopa, więc w piątkę mieliśmy nocleg gdzieś na tyłach stacji:) Było nam wszystkim raźniej w większej grupie, bo jakiś dziwny typ siadł sobie na przeciwko nas w odległości ok 30 metrów i siedział tak i patrzył przez ponad godzinę. Jeżeli nie ma akurat w pobliżu ziemi lub trawy beton jest również świetnym podłożem do rozbicia, a właściwie rozłożenia namiotu :D...

czwartek, 15 sierpnia 2013

Postanowiliśmy wybrać się w stronę Paryża, a innym razem do Anglii, która była wcześniej w planach. (Jak się później okazało Anglia byłaby najprostszym celem ze wszystkich). W ciągu trzech dni drogi, przez dwa pierwsze właściwie nic nie szło tak jak powinno....


W miejscowości Shiedam obok Rotterdamu byliśmy o 10 rano dzięki parze, która podwiozła nas praktycznie pod same drzwi Marian [i jej kota Maxi ;)], u której się zatrzymaliśmy. Paweł poznał Marian trzy lata temu, kiedy z kolegą nocowali u niej podczas spotkania Taize.
Dziękujemy Marian za wspólnie spędzony czas, pyszne śniadania i obiad. Serdecznie pozdrawiamy.
Samo miasteczko Shiedam jest piękne i spokojne, stylowe domki z małych cegiełek z zewnątrz, dookoła małe ogródki. Oczywiście nie mogło zabraknąć tradycyjnych holenderskich młynów, podobno największych na świecie. Wybraliśmy się też pozwiedzać Rotterdam. Między innymi wzięliśmy ze sobą gitarę, graliśmy i śpiewaliśmy i w ciągu 1,5h udało nam się zarobić 8,5 euro - zagraniczna kariera muzyczna przed nami :D
Wieczorem pojechaliśmy do Hagi. Było już późno i nie mieliśmy dużo czasu, żeby wybrać się nad Może Północne - nadrobimy następnym razem :)
Przed nami dalsza droga, więc w Holandii nie mogliśmy zostać już dłużej, a szkoda bo jeden dzień to oczywiście za mało żeby zobaczyć coś więcej...

niedziela, 11 sierpnia 2013

Drugi dzień, 10 sierpnia był już ciekawszy :)
Przyjechaliśmy rano przed 8 do Berlina, wyszliśmy z autobusu - i co teraz? :D
Poszliśmy znaleźć wjazd na autostradę w stronę Magdeburga i Holandii.
To było dość blisko, napisaliśmy markerem miejsca, w które chcemy dojechać. Jeżeli nie macie przy sobie kartek albo kartonu świetnie sprawdza się karimata :) Napisaliśmy i stoimy... pól godziny... miejsce, w którym staliśmy było kiepskie, ale na tamtą chwilę nie widzieliśmy lepszego. Po pół godzinie poszliśmy w reszcie zjeść jakieś śniadanie, w parku na karimacie. Kanapki z chlebem tostowym i konserwa były naprawdę przepyszne :)


Wyruszyliśmy 9 sierpnia z Rzeszowa do Warszawy Busem o godz. 15.30. Dzięki dla Majki, która biegała ze mną po mieście i pomagała mi załatwiać niektóre rzeczy na ostatnią chwilę, zaraz przed odjazdem z Rzeszowa (-Klaudia). Nie zdążyliśmy nawet zjeść obiadu, Majka Twój dżem truskawkowy uratował nam życie :D Dobrze, że w Busie z Rzeszowa do Warszawy dają każdemu bułkę, soczek i lody :)

piątek, 2 sierpnia 2013

Właściwie naszą podróż po Europie zaczęliśmy trochę wcześniej i w innej formie :)
Na poprzednim weekendzie byliśmy na Słowacji, dość spontaniczna decyzja. Po przeanalizowaniu kilku opcji padło na Słowacji Raj :)
Zatrzymaliśmy się na Autocampingu Podlesok położonym przy wyjściu na kilka szlaków prowadzących na SLOVENSKÝ RAJ. Bardzo fajne miejsce i niedrogie, na pewno się tam jeszcze wybierzemy. Nie trzeba znać nawet angielskiego - ze Słowakami bez problemu można porozumieć się po polsku (właściwie w każdym miejscu, w którym byliśmy). Za jedną noc za dwie osoby + namiot + samochód zapłaciliśmy 9 euro. Prysznic 3 min (z możliwością zatrzymania wody) 0,30 euro :)...