Translate

Najnowszy film

Pomóż nam pojechać dalej :)

Klaudyna & Pablito

Klaudyna & Pablito

Kraje w których byliśmy:

Łączna liczba wyświetleń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Flag Counter

Obserwatorzy

Znajdź nas na Facebooku

Szukaj na tym blogu

czwartek, 25 września 2014

I dotarliśmy do najbardziej wysuniętego miejsca na północ w naszej wyprawie - Grecji :) Kraj piękny, bardzo wysoka temperatura, autostrady płatne na każdym kroku jedynie gotówką, w paru innych miejscach mieliśmy również problem żeby zapłacić kartą. W Grecji w niedzielę są zamknięte właściwie wszystkie sklepy. To może być ważna informacja żaby wcześniej kupić więcej wody, szczególnie kiedy mamy temp. 36*C w cieniu :)

Na pierwszą większą opłatę natknęliśmy się przekraczając most Rio-Antirio położony w Grecji Zachodniej, nad Cieśniną Riońską, pomiędzy Zatoką Patraską po stronie zachodniej, a Zatoką Koryncką po stronie wschodniej. Koszt przejazdu dla samochodu osobowego to 13,50 euro.

niedziela, 21 września 2014

Albania bardzo się nam spodobała. Zobaczyliśmy m.in Tiranę, Durres, Vlorę i Sarandę. Kraj zarówno ciekawy jak i dziwny. Ciepłe morze i piękne góry.  Temperatura codziennie przekraczała 33 stopnie.
Autostrady są tam bezpłatne i raczej nie przypominają dobrze znanych nam autostrad europejskich. Ludzie jeżdżą po nich na motorynkach bez kasków, chodzą po nich pieszo.  
Na ulicach w miastach i w ogóle wszędzie pełno śmieci i dzikie wysypiska. Z tym mają naprawdę duży problem. 
Wszędzie spotykaliśmy naprawdę dużo patroli policji, (ale robią dość pozytywne wrażenie) . Na drogach chaos, chyba główna zasada ruchu to kto pierwszy ten lepszy, wszyscy trąbią na wszystkich. 
Mieliśmy też duży problem żeby gdzieś zapłacić kartą i znaleźć działające WiFi. Dużo tam dziko rosnących mandarynek, granatów, kiwi, a na południu bananowce. Po ulicach chodzą sobie osły i krowy. :) 

W nocy dotarliśmy do kempingu w Lezhe, a rano ruszyliśmy w stronę stolicy Albanii, Tirany :)

piątek, 19 września 2014
Żegnając się z Chorwacją, z Dubrownika pojechaliśmy w stronę Czarnogóry. Pierwszym miejscem w którym się zatrzymaliśmy była miejscowość Kamenari, gdzie postanowiliśmy przepłynąć promem do Lepetane, a dalej pojechaliśmy przez Kotor w stronę Budvy, przed którą znaleźliśmy camping przy bardzo fajnej plaży.

Przeprawa promowa:


wtorek, 16 września 2014
W tym roku wybraliśmy się w podróż na Bałkany trwającą 16 dni. Tym razem z nimi pojechali Monika i Daniel. Przejechaliśmy przez Słowację, Węgry, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Albanię, Grecję, Bułgarię oraz Rumunię.

Pierwszym naszym "przystankiem" była cudowna Chorwacja. Z racji tego, że w maju zwiedzaliśmy północ tego kraju, tym razem chcieliśmy zwiedzić całe wybrzeże. Zatrzymaliśmy się dopiero w mieście Zadar. Następnie zwiedziliśmy Split oraz Rivierę Makarską. W planach na końcu mieliśmy jeszcze Dubrownik, który mogliśmy zobaczyć dopiero po przekroczeniu granicy z Bośnią i Hercegowiną, a następnie znowu wjechaliśmy na Cro. W BiH mieliśmy tylko jeden nocleg. Na szczęście pogoda dopisała i codziennie mogliśmy się kąpać w ciepłym morzu, pływać z kolorowymi rybami (maski i rurka były niezwykle przydatne ;) i oczywiście podziwiać niesamowite widoki, które zmieniały się wraz z kolejnymi pokonywanymi kilometrami. Ale to najlepiej pokażą zdjęcia :)

Jechaliśmy całą noc, a nad ranem powitały nas takie widoki: 


wtorek, 19 sierpnia 2014
Na weekend majowy wybraliśmy się w podróż w kierunku Chorwacji, Włoch i Słowenii przez Słowację i Węgry razem z Aliną i Piotrkiem. To była jedna z wypraw, gdzie nie wiedzieliśmy dokładnie dokąd trafimy, ale mniej więcej którędy chcemy jechać.

 

Pierwsza przygoda była już na Słowacji, kiedy okazało się, że musimy znaleźć wulkanizatora...

czwartek, 20 lutego 2014



W ostatni tydzień roku 2013 wybraliśmy się razem z grupą z Rzeszowa dwoma autokarami na Taize do Francji do Strasburga.
Taize to coroczne Europejskie Spotkanie Młodych nazywane Pielgrzymką Zaufania przez Ziemię, zapoczątkowane przez Brata Rogera w końcu lat siedemdziesiątych. Odbywa się zawsze na przełomie starego i nowego roku. Ludzie przyjeżdżający na Taize przyjmowani są przez parafie i zakwaterowani u goszczących rodzin lub w szkołach, salach gimnastycznych....

czwartek, 13 lutego 2014


Późny listopad to dość nietypowa pora na chodzenie po górach, jednak wysokie jak na tą porę roku temperatury sprzyjały różnym wyprawom. A jeżeli takie wyjście w góry odbywa się ze wspaniałą ekipą to czego chcieć więcej? :)

Pod koniec listopada wybraliśmy się w składzie polsko-ukraińskim na Tarnicę, najwyższy szczyt Bieszczadów (1346 m n.p.m.).

Widoki były piękne, chociaż na dole zaczęliśmy marsz przez mgłę. W miarę wchodzenia na szczyt krajobraz Bieszczadów robił się coraz ciekawszy. Piękne połoniny, właściwie brak innych turystów, słońce przedzierające się przez chmury, mgła, chłód powietrza, mnóstwo błota i wspaniałe nastroje nas wszystkich :).

Jedni turyści schodzący z góry mówili, żeby nie przejmować się mgłą tutaj bo z Tarnicy wszystko widać. My jednak nie mieliśmy tego szczęścia. Kiedy dotarliśmy na szczyt nie było już widać niczego oprócz mgły :)

Jak zwykle i tym razem dużo zdjęć ;)
niedziela, 12 stycznia 2014
Zapraszamy na krótki filmik :)



W kolejny długi weekend listopada postanowiliśmy wybrać się do Lwowa na Ukrainie. Lwów jest położony w podobnej odległości od Rzeszowa jak Kraków, więc całkiem niedaleko :)
Jechaliśmy (tym razem własnym samochodem, a nie stopem ;) spokojnie aż do granicy w Korczowej.
No i tutaj musieliśmy czekać ponad 2 godziny. Wyjechaliśmy dość późno z Rzeszowa i na przejściu granicznym byliśmy dopiero około południa. (Kiedy wracaliśmy pod koniec weekendu, wieczorem, wszystko szło sprawnie i właściwie wcale nie musieliśmy czekać)....

poniedziałek, 6 stycznia 2014
Zapraszamy do oglądania naszego najnowszego filmu i zdjęć z opisami :)


Paweł zawsze wpadnie na rewelacyjny pomysł. Długi weekend? Trzeba to wykorzystać, jest okazja, nie drogo bilet do Barcelony. Lecimy? - Lecimy :)

No i po przeanalizowaniu większości za i przeciw postanawiamy kupić bilety na samolot. Barcelona była jednym z naszych pierwotnych planów podczas wyprawy po Europie, szybko oceniliśmy, że może nam się nie udać. I całe szczęście bo wtedy nie zwiedzilibyśmy miasta, tak jak udało nam się to zrobić w czasie weekendu. A naprawdę warto bo jest piękne :)