Translate
Najnowszy film
Pomóż nam pojechać dalej :)
Klaudyna & Pablito
Kraje w których byliśmy:
EuroTrip 2013 dzień po dniu:
Popularne posty
Łączna liczba wyświetleń
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Obserwatorzy
Znajdź nas na Facebooku
Archiwum bloga
-
►
2015
(1)
- ► października (1)
-
▼
2013
(11)
- ► października (1)
-
▼
sierpnia
(9)
- Eurotrip 8. Sycylia - Palermo, Trapani - i powrót ...
- Eurotrip 7. W trzy dni z Wenecji na Sycylię
- Eurotrip 6. Włochy - weekend w Wenecji
- Eurotrip 5. Peschiera del Garda (koło Werony)
- Eurotrip 4. Trzy dni w podróży :)
- Eurotrip 3. Holandia - Shiedam, Rotterdam, Haga
- Eurotrip 2. Z Berlina do Holandii :)
- Eurotrip 1. Z Rzeszowa do Warszawy i Berlina
- Słowacja 26 - 28 lipca 2013
Szukaj na tym blogu
niedziela, 11 sierpnia 2013
Wyruszyliśmy 9 sierpnia z Rzeszowa do Warszawy Busem o godz. 15.30. Dzięki dla Majki, która biegała ze mną po mieście i pomagała mi załatwiać niektóre rzeczy na ostatnią chwilę, zaraz przed odjazdem z Rzeszowa (-Klaudia). Nie zdążyliśmy nawet zjeść obiadu, Majka Twój dżem truskawkowy uratował nam życie :D Dobrze, że w Busie z Rzeszowa do Warszawy dają każdemu bułkę, soczek i lody :)
Na miejscu byliśmy o 21. Mieliśmy 2 godziny czasu do odjazdu autobusu do Berlina. Warszawa powitała nas ogromną ulewą i burzą. Przez 15 min w czasie odbioru bagażu całkiem przemokliśmy. Z Metro Wilanowska musieliśmy przemieścić się do przystanku Młociny. Pierwsze metro uciekło nam 30 sekund wcześniej, zanim dobiegliśmy. Na przystanku Politechnika okazało się, że nie pojedziemy dalej i musimy przesiąść się do komunikacji zastępczej do tramwaju lub autobusu. Wybraliśmy tramwaj. Pierwszy uciekł na naszych oczach, skończyły się nam bilety czasowe, zanim z naszymi bagażami kupiliśmy następne i wróciliśmy uciekł następny, wiec wybraliśmy autobus po drugiej stronie metra. W między czasie wsiedliśmy w jeden i po przesiadce dogoniliśmy tramwaj, na który nie zdążyliśmy wcześniej. Kolejna przesiadka do metra i podróż na końcowy. Dobiegliśmy 5 min przed odjazdem Busa do Berlina.
Rozładował się telefon, w którym mieliśmy bilet, więc zanim udało się go naładować, znaleźć bilet, było już 7 min po odjeździe. Kierowcy wkurzeni (mało powiedziane), ze przez nas stoją całe Młociny :D
Udało się i wyruszyliśmy do Berlina. Dalej nie mieliśmy nic do jedzenia - nie zdążyliśmy kupić w tej gonitwie po mieście.
Rano, 10 sierpnia dotarliśmy do Belina przed 8. Nawet nie macie pojęcia jakie pyszne są kromki chleba tostowego z konserwą :)
Pozdrawiamy
K&P
Etykiety:Eurotrip 1,Polska
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(Atom)
O kurczaki ! No to niezły "bagaż" przygód jak na pierwsze dni wyprawy ;P Powodzenia dalej i oczywiście czekamy z zapartym tchem na kolejne posty ! ;)
OdpowiedzUsuń