Translate

Najnowszy film

Pomóż nam pojechać dalej :)

Klaudyna & Pablito

Klaudyna & Pablito

Kraje w których byliśmy:

Łączna liczba wyświetleń

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Flag Counter

Obserwatorzy

Znajdź nas na Facebooku

Szukaj na tym blogu

niedziela, 18 sierpnia 2013
NAJNOWSZY FILM:

Wieczorem w piątek znaleźliśmy się na stacji paliw 10 km od Wenecji. Kemping w tej miejscowości był oczywiście znowu *** gwiazdkowy więc po wieczornym, a właściwie już nocnym prawie dwugodzinnym spacerze, wróciliśmy na stację. Spotkaliśmy na niej Polaka z Lublina, który jechał dalej z transportem i trzy dziewczyny również z Polski. Tak jak my podrożowały na stopa, więc w piątkę mieliśmy nocleg gdzieś na tyłach stacji:) Było nam wszystkim raźniej w większej grupie, bo jakiś dziwny typ siadł sobie na przeciwko nas w odległości ok 30 metrów i siedział tak i patrzył przez ponad godzinę. Jeżeli nie ma akurat w pobliżu ziemi lub trawy beton jest również świetnym podłożem do rozbicia, a właściwie rozłożenia namiotu :D...


Rano pojechaliśmy zwiedzać Wenecję. Podmiejskim autobusem dostaliśmy się na wyspę, położoną wśród licznych kanałów. Wenecji opisywać nie trzeba, wszędzie woda, łódki, motorówki, gondole, specyficzna architektura i charakterystyczny zapach unoszący się dookoła z kanałów. Wbrew pozorom woda jest w nich bardzo czysta. Pływają tam ryby i można spotkać kraby, które żyją zazwyczaj w czystej wodzie.

Po zwiedzaniu, chodzeniu, oglądaniu, jedzeniu pizzy, lodów i kanapek, wypiciu kilku litrów wody (na pogodę nie możemy narzekać :)) i graniu na gitarze poszliśmy wieczorem szukać kolejnego miejsca na nocleg. Postanowiliśmy znaleźć jakąś przystań i ewentualnie trochę zieleni. Niestety trafiliśmy do prywatnego klubu jachtowego gdzie nie mieliśmy możliwości przenocowania. Po ok. dwugodzinnym szukaniu jakiegokolwiek miejsca rozłożyliśmy po prostu namiot na chodniku, w zupełnie nieosłoniętym miejscu, jakieś 4-5 m od wody przy deptaku naprzeciwko portu. Dało się :) Oprócz nas gdzieś w pobliżu spały dwie dziewczyny z Austrii, kilka innych osób z plecakami, parę osób w śpiworach na ławkach.

Następnego dnia próbowaliśmy wrócić do kilku miejsc z dnia poprzedniego. Bez mapy nie było to oczywiście łatwe, w weneckim labiryncie naprawę nie jest problememsię zgubić. Na szczęście GPS trochę nam pomógł i to co pamiętaliśmy z poprzedniego dnia. Później siedliśmy znowu na ulicy i dalej śpiewaliśmy :) Najpierw śpiewaliśmy we dwoje, później Paweł sam i w tym czasie przyszedł Włoch, który powiedział, że zapłaci man jeżeli będzie mógł zagrać. W ciągu dwóch minut zrobił taki show że zarobiliśmy więcej pieniędzy niż przez ostatnie ponad pół godziny naszego grania. Ale następnym razem też się poprawimy :D Gitara to naprawdę fajny sposób na zarobienie w takich miejscowościach turystycznych. W sumie przez parę godzin zarobiliśmy jakieś dobre ponad 30 euro.

Jeżeli się uda spróbujemy się dzisiaj wydostać na autostradę w stronę Bolonii i Rzymu. Mamy dokładnie tydzień do wylotu samolotu z Trapani na Sycylii do Rzeszowa :D

Pozdrawiamy gorąco!


P.S. Telefon Klaudii nie działa - dziwnym sposobem zablokowała się karta SIM, PUK na razie nie znany ;)













































6 komentarzy:

  1. Super :) a wspomnienia będą niezapomniane :D Czekam na nowe wieści :) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogladam, podazam, czytam...i trzymam kciuki za dalsza bezpieczna podroz :) Pozdrowcie ode mnie Wenecje prosze :) Trzymajcie sie cieplutko, czekam na dalsze posty :) Pozdrowionka dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może przywieziecie mi pizzę? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majka, i tak najlepsza włoska jest w Rzeszowie :D

      Usuń
  4. Szkoda, że nie ma video relacji z występu :)
    Wenecja piękna - byłam, widziałam, wąchałam ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, krótki filmik z występu być może pojawi się jeszcze w podsumowaniu :)

      Usuń

Dzięki za komentarz! ;)